Ta się pojawia. Wychodzi z ręcznika
Nastroszonego Brązowa z błękitu
Ale jak lemur skupiona w sobie
Ma coś z bokserskiej lśniącej rękawicy

Gniewem ją można Można ją karioką
Ona się pręży Lubi pełne światła
Ziemia jest mocna pod jej podeszwami
Ziemia ma twarde ściągłe mięśnie brzucha

I ona pójdzie bruneta bez sukni
Tylko w zielonym szaliku na szyi
Parasol - czarny Nóż - przedpotopowy
Buty - sandały z żyłką między palce


Do...

Tamtej kobiety nie było... Jej nigdy
Nie było nawet na włos - na cień włosa;
Umarła w chwili rozklejania powiek
Tak jeszcze młodych
Jak pączek kasztana.

Tamtej kobiety nie było. Już wcześniej -
Tak, to ona wcześniej przepłaciła życiem
Piąstkę swą małą,
Wigotny paznokieć,
Skrzydełka sromu, z których miała wzlecieć.

Tamtej kobiety nie było. Nie było
Nocy łagodnej, objęcia się ramion,
Tych czterech ramion, co chciały ją począć,
A tylko wiatrak, co nimi poczyna...