Miłość dorosła zawsze jak kupiona;
Tak ją obracasz na zziębniętych palcach,
Jak chłop obraca przed dobiciem targu
Banknot nasiąkły zapachem siennika,
Tak ty obracasz: główkę z porcelany,
Piersi stojące na baczność z grzeczności.
Miłość dorosła między tobą: całym,
A szczegółami damskiej garderoby;
Romeo klipsa, Kawaler Podwiązki"
Teraz dopiero potrafiłbyś kochać
Kroplę na wardze, cień bzu na policzku,
Zapach bijący z porannej pościeli.
Spójrz, jaki żebrak: w smokingu zaledwie
Z ramion fryzjera czułych wypuszczony,
Jakby niesyty tej słodkiej miłości
Rękę wyciąga
Po dwóch godzinach najtęższej pieszczoty
Leżymy, oczy zatapiając w ciemność.
Sen łamie ręce i zawala mosty -
Miękkim sztyletem ktoi nas na dwoje.
Więc ty odchodzisz w swój sen. Ja do siebie -
Ty małą matkę przytulasz do piersi -
A ja wciąż idę o wodzie i chlebie
W trudne krainy niemilknących wierszy.
Ledwo że oko skryjesz pod powieką,
Już jesteś obca - rzucona daleko...
Piękno tej kobiety zupełne jak kula
Każda noga jej skrzydło
Każda linia noga
Piękno tej kobiety jest odbijaniem Boga
W coraz dalszych więc mniejszych szczegółach
Gdy w ustach otwiera przepastne Afryki
Uda jej błyszczą jak brzegi Grenlandii
Jest życiem ujętym w obcęgi brwi
Krwią spływającą po błękitnych sieciach
A przecież widziałem jak szła kiedyś przez strych
Leżały tam maski żałoba i strach
Za każdym jej włosem uczepiony mnich
O napastliwie odsłoniętych kłach